mari1

Na nasz pierwszy jesienny spacer w tym roku wybraliśmy się  na ruiny morawskiego zamku we wsi Hukvaldy. Jest to kolejne piękne miejsce w Czechach blisko polskiej granicy, które warto zobaczyć. Zamek położony jest w malowniczym parku w stylu angielskim o powierzchni ponad 450 ha.

Wycieczka zaczyna się u podnóża góry zamkowej. Do wyboru mamy dwie drogi prowadzące do zabytkowych ruin. Pierwsza to asfaltowa trasa prowadząca przez park, druga to górska ścieżka prowadząca przez las. My kierujemy się na spacerową. Trasa którą wybraliśmy to wspaniała parkowa aleja obsadzona kasztanowcami. Całą drogę maluchy przeszukiwały liście w poszukiwaniu kasztanów, które później posłużą nam za elementy kasztanowych ludzików. W górnej części trasy można zobaczyć zabytkowe dęby z rozłożystymi korzeniami  tworzące na zboczach góry niezwykle intrygującą i potężna mozaikę. Patrząc na nie człowiek nabiera pewności, że witają go tak samo jak Króla Karola IV, który ponoć tu bywał. Gdy docieramy na górę, niespodzianka już na nas czeka. Trafiliśmy do zamku na czas. Właśnie rozpoczął się pokaz rycerski. Mareczek był zachwycony, co ciekawe Krzysiu, również nie potrafił oderwać oczu od rycerzy i księżniczek. Były rycerskie pojedynki, strzelanie z łuku, historyczne tańce, a także kilka ciekawych anegdot z życia Króla Karola IV, który postanowił uświetnić cały pokaz. Po zakończeniu przedstawienia wpałaszowaliśmy smakołyki z pobliskich kupieckich straganów. Nie jestem pewna czy w średniowieczu mieli kiełbaski z grilla i hot-dogi, ale klimat był taki, że z pewnością i sam król by się skusił. Wracając do domu wybraliśmy górską ścieżkę prowadzącą do bram. O dziwo mój rycerz poradził sobie z wózkiem w tak trudnym terenie. Była chwila grozy, gdy musieliśmy przejść przez zwalone drzewo, ale widziałam w oczach męża, że właśnie takiego wyzwania potrzebował, aby wykazać się swoją rycerskością.

Cała wyprawa zajęła nam około sześć godzin. Na dole byliśmy już troszkę głodni, a perspektywa gotowania w domu wydała się nam mało przyjazna. Postanowiliśmy zjeść coś na miejscu. U podnóża gór znajdziecie dwie restauracje i hotel. Niestety w jednej nie można płacić kartą. Zgadnijcie, która wybraliśmy… Na szczęście po dogłębnym przeszukaniu kieszeni uzbieraliśmy na rachunek i jeszcze napiwek. Dobrze, że w Czechach gospody i restauracje są naprawdę tanie. My zapłaciliśmy po około 12 PLN za obiad na osobę, co przy zaserwowanej ilości i jakości , jest świetną ceną!

Wyprawa chłopaków tak zaaferowała, że w drodze powrotnej po kilku minutach już spali. Polecamy i Wam dotlenić się w tak pięknym miejscu.

 

dsc_0424

dsc_0225

dsc_0333

dsc_0336

dsc_0353

dsc_0371

dsc_0377

dsc_0414

dsc_0229

dsc_0234

dsc_0310

kosciol

mari1

dsc_0261

dsc_0284

dsc_0359

dsc_0347

dsc_0431

dsc_0073

dsc_0077

dsc_0200

dsc_0433

dsc_0463

dsc_0152

dsc_0108

dsc_0065

Czapka – 5.10.15

Kamizelka – Pepco

Koszulka – Pepco

Spodnie – Reserved

Buty – H&M

 

2 thoughts on “Hukvaldy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *